the-abcs-of-death_510

Abecadło śmierci



ABCs OF DEATH – ABECADŁO ŚMIERCI


Powiem wprost. Zachwycając się trailerami i z wielką niecierpliwością czekając na premierę tego filmu nie spodziewałem się, że z tak zajebistego pomysłu i potencjału może wyjść coś tak wybrakowanego.
O co tyle szumu? Chodzi o 26 krótkich filmów oraz 26 reżyserów różnych nacji, którzy mieli przedstawić swoje wizje dotyczące śmierci. Ograniczała ich tylko własna wyobraźnia oraz limit czasu na filmik, niestety większości reżyserom wyraźnie brakło chęci do roboty…
Oto bardzo krótkie streszczenie filmików, wraz z okolicznościowymi ocenami w skali 1-5.
A is for Apocalypse
Żona za pomocą noża morduje swojego męża, którego od dłuższego czasu truła. Wiadomości nie przedstawiały przyszłości świata w zielonych barwach, więc wybrała mniejsze zło. Dupny pomysł, dupne wykonanie, dupna ocena.
1/5
B is for Bigfoot

Młoda parka, która nie może w spokoju zabawić się sam na sam, straszy córkę kobiety opowieścią o „Wielkiej stopie”, który przybrawszy postać śmieciarza zabija dzieci, które nie chcą iść wcześnie spać. W końcu morderca wparowuje do ich mieszkania i zabija kochanków. Gdyby nie goły cyc byłoby gorzej.
2/5

C is for Cycle

Swego rodzaju pomysł na zapętlenie czasu. Perypetie młodego chłopaka, który wpadając w wir czasoprzestrzenny zabija kolejne wersje samego siebie… Zieeeew.
2/5

D is for Dogfight
Oto arcydzieło co się zwie! Zero dialogów, zero niepotrzebnych bajerów. Świetnie nakręcona opowieść o walce człowieka z psem oraz duchowej łączności między przedstawicielami obydwu gatunków. Zaiste zacna rzecz.
5/5
E is for Exterminate

Historia niepohamowanej zemsty małego, czerwonego pajączka, który cudem ratując się przed potwornym ciosem gazetą, postanawia odpłacić swemu niedoszłemu mordercy i dobrać mu się do dupy. Wykonanie bez zarzutu, ale czegoś tu jednak brakuje.
3/5
F is for Fart

Wołający o pomstę do nieba gniot, przedstawiający romans nauczycielki z uczennicą, zachwyt pierdami oraz popierdoloną końcówkę, która wywoła zażenowanie nawet u osiemdziesięcioletniej gwiazdy niemieckiego porno. Za przeproszeniem, kloaczna bździna.
1/5

G is for Gravity

Facet zawala na desce do surfingu byle z dala od brzegu, wchodzi na pewną głębokość i tonie… Ach ci nieobliczalni i ambitni twórcy!!
1/5

H is for Hydro-Electric Diffusion

Nazistowska kobieta – lis, kontra Brytyjczyk – buldog! Jest to próba przeniesienia komiksowego stylu do naszej rzeczywistości, w której nie obejdzie się bez animowanych tricków z gałkami ocznymi wylatującymi poza czaszkę czy też jąder wyskakujących z psiej paszczy. Widać, że włożono w to sporo roboty.
4/5

I is for Ingrown

Leżąca w wannie, związana kobieta jest właśnie mordowana przez pewnego faceta. Choć płacze i broni się, przed śmiercią lży w myślach swojego mordercę drwiąc z niego. Interesujące? Niezbyt. 
2/5

J is for Jidai-Geki

Jeden japoniec popełnia seppuku, a jego sekundant, zamiast pomóc nieszczęśnikowi gdy ten rozcina sobie bebechy, miewa dziwne schizy o twarzy klęczącego przed nim, niedoszłego samobójcy. Słowem, powaga sytuacji jest tutaj nieco zachwiana.
2/5

L is for Libido

W odizolowanym od świata pomieszczeniu trwa przymusowy konkurs na najbardziej opanowanego faceta. Zawodnikom są pokazywane coraz to bardziej kuszące/deprawujące/wyuzdane formy seksualne, a oni ze wszystkich sił starają się nie zrobić sobie dobrze. Kto to zrobi, umiera okrutną śmiercią. Swoją drogą, finalistę który pokona konkurencje czeka niewiele lepszy los. 
3/5

M is for Miscarriage

Autorzy tego dzieła prawdopodobnie chcieli przybliżyć problem… zaszokować nas… Eh. Cholera wie o co tu chodzi. Kobieta szlocha, spazmuje, w końcu dociera do łazienki, gdzie okazuje się, że jej ręce pokrywa krew. Poronienie? 

1/5

N is for Nuptials

Młody, skośnooki pożeracz ryżu wykorzystuje swojego wiernego ptaka (znaczy papugę, wy zboki) i uczy go kilku sztuczek by zaimponować swojej ukochanej, a następnie oświadczyć się jej. Niestety, pierzasty stworek widocznie ma jakieś zatargi ze swoim panem, ponieważ wpędza go w kabałę, która kończy się jego śmiercią. Filmik praktycznie bez przemocy, ale muszę przyznać że gromko się uśmiałem.
5/5

O is for Orgasm

Hipnotyczna muzyka, zamaskowany erotyzm, w którym facet robi dobrze kobiecie swoimi ustami, kilka dziwnych efektów baniek, parę filtrów narzuconych na obraz i nagie piersi. A gdzie w tym wszystkim motyw śmierci? Za diabły nie wiem. 
1/5

P is for Pressure

Perypetie pewnej tapeciary, która sprzedaje swoje ciało, ćpa i baluje. Baluje, ćpa, chleje, trzeźwieje, czasem stara się zajmować dziećmi. Dla kasy jest w stanie zrobić wszystko, nawet pozować do amatorskich nagrań, w których miażdży obcasem czaszkę malutkiego kotka. Gówniana wizja, którą ma chyba ratować wspomniana scena z kotem. Żenada.

1/5

Q is for Quack
Młody reżyser wraz ze swoim kumplem scenarzystą martwią się o swój filmik, który ma pojawić się w „Abecadle śmierci”. Nie pasuje im litera jaką wylosowali, nie pasi im nawet nieźle obdarzona krzykaczka topless, która robi co może by jej wrzask brzmiał autentycznie. Zniesmaczeni efektami swojej pracy postanawiają zabić żywe zwierze i nagrać to na kamerze. Finał nie porywa, ale jest to miła odskocznia od oglądanych wcześniej szmir.
4/5

R is for Removed

Oto dowód na to, że z ludzkiej skóry można stworzyć takie ciekawostki jak kliszę filmową czy pocisk do rewolweru. Ubezwłasnowolniony pacjent o wyjątkowej skórze, choć jest wielbiony przez fanów na całym świecie, postanawia uciec od swoich nadzorców. Eliminuje ich jednego po drugim, po czym pchając ciuchcię dogorywa w opuszczonej stacji metra. Szczerze mówiąc, średnio to ciekawe.
3/5
S is for Speed

Spalone słońcem pustkowia, kobieca wersja Mad Maxa posługująca się miotaczem ognia oraz jej nemesis, które podąża za nią niczym mucha za obsranym imprezowiczem jako metafora pewnych niezdrowych czynności? (cholera ale długie zdanie). A czemu nie? Wykonanie ogółu jest przyzwoite, klimacik niczym z Fallouta cieszy oko, choć na odzianych w skórę kobietach nie ma za bardzo jak zawiesić oka. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego 😉
4/5

T is for Toilet

Jest to groteskowa, przezabawnie zrobiona, plastelinowa animacja, która ukazuje problemy pewnej rodziny. Synek owej familii, za diabły wszelakie nie chce skorzystać ze zwykłego kibla i wciąż oddaje stolec do nocnika. Dręczony przez brutalne sny o morderczym kiblu, w końcu przełamuje się i próbuje swoich sił na tronie. Jak to się kończy? Przezabawnie.

5/5

U is for Unearthed

Nieco ponad 3 minuty z (nie)życia wampira. Łowcy wykopują go z trumny i starają się na trwałe odesłać do świata zmarłych. Umrzyk dwoi się i troi, ale jego los jest przesądzony. Choć nie lubię ujęć kręconych z trybu FPP, tutaj jest to atut. Mega rewelacji nie ma, ale na w sumie przyjemnie zawiesić na tym oko.
4/5

V is for Vagitus

No proszę! Cyberpunkowy teledysk koncepcyjny, przedstawiający akcję policji przyszłości i problemów z nią związanych. Nie będę za dużo zdradzał, choć podobnie jak w D is for Dogfight nie ma tu dialogów, łatwo można domyślić się o co chodzi. Bardzo fajna rzecz.
5/5

W is for WTF!

Kolejny raz, twórcy scenariusza wystąpili we własnym filmiku, zastanawiając się co by tu wykombinować by obraz był pomysłowy i ciekawy. Pojawiają się takie patenty jak skąpo ubrana pogromczyni trolli, kreskówka o wycinaniu bebechów a kończy się na klaunach zombie i apokalipsie spowodowanej przez ludzkie lęki. Nieco czerstwe.

2/5

X is for XXL

Naprawdę zacne przedstawienie problemu niedowartościowania wśród kobiet. Otyła kobieta w średnim wieku „atakowana” zewsząd reklamami środków do zwalczania nadmiernego tłuszczu i na każdym kroku wyśmiewana przez spotykanych przypadkowo ludzi załamuje się, po czym kuchennym nożem pozbywa się nadmiarów ciała. Trafiający w sedno, poruszający temat oraz przyzwoite, choć nieskomplikowane efekty gore okazały się bardzo ciekawą mieszanką.

5/5
Y is for Youngbuck
Historia młodego chłopca i jego spotkań ze szkolnym woźnym, który podejrzanie mocno interesuje się uczniakiem. Zboczony starzec co rusz przechodzi sam siebie, lecz finał tej znajomości nie będzie dla niego pomyślny. Jest to dosyć ciekawe przedstawienie problemu pedofilii, choć czegoś w tym jednak brakuje.
4/5
Z is for Zetsumetsu

Ostatni film w zestawieniu, przestawiający Japonię przyszłości. Wulgarną, pełną zboczonych akcji, strzelających sperma ogromnych fallusow itp. Zwykłego człowieka zapewne by to zniesmaczyło, mnie natomiast znużyło tak mocno, ze japońskie produkcje tego typu omijał będę jeszcze przez jakiś czas.
2/5
Kończąc te diabelnie długa recenzje, powiem wam jeszcze, że choć zdarzają się w tej kolekcji perełki, to całość jest bardzo ciężko przyswajalna podczas jednego seansu. Zainteresowanym proponuje oglądanie po kilka odcinków dziennie, lub zasugerowanie się ocenami przedstawionymi powyżej. Ciao!

Dla zainteresowanych:
http://www.youtube.com/watch?v=sOjnX-Mbzqg

Werdykt:

Dodaj komentarz