Aztecki tyranozaur

AZTEC REX – AZTECKI TYRANOZAUR

Mówi się, że żadna praca nie hańbi, życie jednak uczy, że twoją pracę mogą zhańbić inne osoby. Ayacoatl, córka przywódcy Azteków, który podczas Euro 2012 kibicował Niemcom, za nic mając amory nadwornego szamana plemienia ucieka w las.
Nim jednak jurny czarownik zdobywa jej cnotę, tyranozaur rozdziela niedoszłych kochanków, łypiąc kaprawym okiem w poszukiwaniu posiłku.
Sytuacje ratuje Rios, Hiszpan, który wraz z kompanami przypłynął w poszukiwaniu złota. Wraz z kapitanem Cortesem i resztą hałastry, będą musieli utłuc gadzinę lub zginąć z rąk Azteków, których hobby jest składanie ludzkich serc, w ofierze dla Rexa.
 Nie będzie to łatwe, ponieważ skóra olbrzyma jest twarda jak stal, ale tam, gdzie zawodzą kule armatnie, pomóc może matka natura. Pomóc w iście absurdalny sposób, ale jednak.
Wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że naprawdę fajnie bawię się podczas seansu. Rexio wygląda przeciętnie i razi kulawą animacją, ale sam film zadziwiająco dobrze sprawdza się jako kino przygodowe.
Jeśli przyjemny wątek przygodowy i fajne plenery wystarczą wam do przyjemnego odbioru, możecie łyknąć jednego browara mniej, niż zaleca lekarz. Nie jest to film, do którego będę wracał, ale warto było poświęcić półtorej godziny na przyjemny seans.

Dla zainteresowanych:

Werdykt:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz