casa

Cassadaga

CASSADAGA

 

Oto film o facecie, który podczas kopulacji z kobietą nie musi nawet zdejmować jej spodni, taki z niego kozak! Jeśli jednak myślicie, że ma to jakiś głębszy sens fabularny, to muszę was niemiło rozczarować. Tak naprawdę ten facet nie jest jakąś ważną postacią, także no…

Babeczka, która w dzieciństwie straciła słuch, następnie matkę, a w końcu młodszą siostrę, z którą miała ostro balować w Paryżu przeprowadza się do miasteczka Cassadaga, które jak każde miejsce o tak dziwnej nazwie skrywa wiele tajemnic.

Panienka zajmuje się nauką malowania i poznaje rozwiedzionego faceta, którego córkę uczy machać pędzlem. Zgadliście, to nasz ogier z początku recenzji. Wraz z nim udaje się na seans spirytystyczny, gdzie nawiązuje kontakt ze zmarłą siostrą ale pech chce, że na ich nekroplazmatyczną imprezkę wprasza się duch.

3-Cassadaga

Zły i namolny duszek odtąd zaczyna nawiedzać głuchą niewiastę, która widuje różne rzeczy, pluje robalami w mleku i miewa porąbane sny. W sumie dzień jak co dzień.

Dosyć ciężko było mi się wkręcić w ten film, ponieważ bardziej przypominał on dramat z zabarwieniem romantycznym niż horror, a gdy już coś się zaczęło dziać z trudem zmuszałem się by nie usnąć, po prostu pierwsza połowa filmu przynudza i to całkiem mocno. Nie było źle, ale jakoś szczególnie mnie to nie zachwyciło.

Dla zainteresowanych:
Werdykt:

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz