Fido

FIDO

Czasami ciężko znaleźć przyjaciela. Wie o tym doskonale mały Tim, który w dupie mając swoich rówieśników zaprzyjaźnia się z udomowionym zombie, zakupionym przez swoją ponętną mamusie, graną przez Carrie-Anne Moss.
W alternatywnej odsłonie lat pięćdziesiątych, ludzkość powstrzymała apokalipsę zombie, wymyślając obroże, dzięki którym szał krwi zombiaków został powstrzymany. W tej chwili służą oni jako listonosze, dostawcy mleka oraz pomocnicy domowi.
Już na samym początku filmu jesteśmy atakowani słonecznymi krajobrazami, mocnymi, wyrazistymi kolorami i kompletnie odjechanym scenariuszem. Wszystko wygląda tu bajecznie i słodkawo (z wyjątkiem zombie), do czasu, gdy korporacja ZomCon, producent wspomnianych obroży, zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze.
Lekko „Falloutowy” klimacik, który bardzo przypadł mi do gustu, jeszcze bardziej pozytywnie nastawił mnie do tego obrazu. Mamy tutaj nietypowy, fajnie przemyślany scenariusz, bardzo fajną grę aktorską i sporą dawkę humoru. 
Film ten jest doskonałym przykładem na to, że przyjaźń między dzieckiem a żywym trupem, pomimo, że kończy się jedną wielką jatką, może być szczera i prawdziwa.
 Polecam.
Dla zainteresowanych:
Werdykt:

Dodaj komentarz