uczta

Krwawa uczta

FEAST
KRWAWA UCZTA
Duńscy naukowcy już dawno udowodnili fakt, że jeśli zbyt poważnie podchodzisz do kręconego przez siebie filmu, to istnieje całkiem spora szansa, że widzowie, zamiast ronić łzy jak grochy i przeżywać seans niczym struś okres godowy, zwyczajnie pójdą w kimę lub też z nudów zaczną bawić się częściami intymnymi.W tym konkretnym przypadku nie może być o czymś takim mowy, bo gdzie indziej zobaczyć można gwałt oralny na kobiecie w wykonaniu karłowatego stwora, kopulacje monstrów poprzedzoną zjedzeniem swego potomka czy też zatrważającą śmiertelność wśród głównych bohaterów?

Na tym plusy się nie kończą, bo dodatkowo dostajemy jeszcze ponury, pustynny klimat, sporo głupiego humoru i świetne wykonanie stworów, które jednak ukazują swe pełne walory dopiero w finale. Myślicie, że zapomniałem o fabule? A skąd! Uwierzcie mi, że ta skomplikowana nie jest, ale w tym cały jej urok.

Do zatęchłego baru na pustkowiu nagle wparowuje zakrwawiony facet, dzierżący w ręce oderwany łeb paskudnego stwora i niestety nie ma dla bywalców dobrych wieści. W ich stronę pędzi banda zajebiście szybkich oraz głodnych stworów, które potrafią rozszarpać człowieka w kilka sekund, a do tego mało który kulturysta mógłby spróbować się z nimi „na rękę”.

Bardzo zróżnicowane grono postaci musi przysłowiowo spiąć dupy i obmyślić plan, który pozwoli im przetrwać noc, która bez wątpienia zapadnie w pamięć tym, którzy będą mieli szczęście ujrzeć promienie słońca. Potrzebujecie więcej udziwnień i wymuszonych zwrotów akcji? Nie sądzę.

Pamiętam ten film z dawnych lat, a po odświeżeniu go sobie stwierdzam, że zabawa była przednia. Już planuje sobie czas, by obejrzeć kolejne części, a jeśli wy szukacie lekkiego kina o krwawym zabarwieniu, to nie powinniście być zawiedzeni.

Dla zainteresowanych:
Werdykt:

Dodaj komentarz