babababa

Krwawe wzgórza

 
THE HILLS RUN RED
KRWAWE WZGÓRZA

Parafrazując hasełko mojego dobrego znajomego, „ze slasherami jest jak z fotelem bujanym, albo ci się spodoba, albo się porzygasz”. Jak część z was wie, nieszczególnie przepadam za typowymi, niemymi mordercami w maskach, dlatego zasiadłem do tego dzieła bez jakiejkolwiek większej podjarki i ze sporym zapasem piwek.Możecie więc wyobrazić sobie moje zdziwienie, gdy po skończonym seansie nie popadłem w depresję ani też nie próbowałem ciąć się po przegubach, wykorzystując do tego służący mi z reguły do otwierania piwa śrubokręt.

Historia tu przedstawiona skupia się na trójce przyjaciół, którzy wyruszają w podróż, której celem jest dowiedzenie się czegoś na temat legendarnego, mocno posranego filmu, owianego mgła tajemnicy.

Wiedzą tylko tyle, że reżyser zaginął lata temu, a jedynym tropem do niego wiodącym, jest jego blond córeczka, która obecnie mocno się narkotyzuje i macha piersiami w barze dla niewyżytych, łaknących piwska i cycków łachudrów.

Tyler, będący pod wrażeniem seksownej panienki, wpierw siłą pomaga jej w stawieniu czoła narkotycznemu uzależnieniu, a potem namawia do poszukiwań ojca. Towarzyszy im między innymi jego panna, którą jednak nie jest aż tak zainteresowany, jak nowo poznaną striptizerką, co może okazać się gwoździem do trumny ich związku.

 

Ale to tylko ciekawostka, lepsze rzeczy dzieją się później!Dzięki wiedzy córki reżysera, nastolatkowie przeczesują miejsce, które wykorzystane zostało jako plan zdjęciowy do filmu, w którym maniakalnym mordercą był psychol, zwany „Baby face”. Tenże potworny człek objawia się im w końcu podczas posiadówki na biwaku, a jego czynów nie można uznać za dwuznacznych.

Tuż po pierwszym starciu, na wierzch zaczynają wypełzać nowe tajemnice, a wszystko staje się jasne dopiero w finale. I to całkiem przyjemnym.

Film ten, choć wzorowany jest na typowych siekankach, ogląda się bardzo przyjemnie i stanowi miłą wariację na temat „shlasherów”, które z reguły posiadają bardzo ubogą, wręcz schematyczną fabułę.

Nie jest to jakaś totalna rewelacja, ale nie mogę powiedzieć, żebym się zawiódł. Było naprawdę zacnie.

Dla zainteresowanych:
Werdykt:

Dodaj komentarz