Misery


MISERY

Tak jest! Oto kolejny film na podstawie dzieła Stephena Kinga, który zmiażdżył mi napletek i spowodował niezłą rewolucję w pniach nerwowych.
Panie i gejowie, oto obraz, który pomimo, że nie jest horrorem, na trwałe zakorzenił się w mojej zjebanej psychice.
Wyobraźcie sobie, że jesteście zajebiście poczytnymi pisarzami, którzy po jednej miażdżącej książce, zabrali się za pisanie absolutnych gówien, byleby tylko załapać co nieco kasy od wydawcy.
 Co jest w tym najgorsze? To, że pomimo pisania szmir, jesteście wielbieni przez spragnioną romansideł publiczność, która za nic mając wasze inne dokonania więzi was w domu, zmuszając do życia, myślenia, a także pisania pod własne dyktando.
Nie jest to ani horror tudzież sensacja. Jeśli więc spodziewacie się akcji i nadnaturalnych ingerencji, możecie śmiało włączyć sobie cokolwiek innego. Jeśli natomiast świetny, psychologiczny thriller jest dla was niczym seks, nie czekajcie dłużej i odpalajcie to dzieło.
Znajdziecie tutaj rewelacyjną grę aktorską, fantakurwastyczną, choć nieskomplikowaną fabułę oraz brak jakichkolwiek efektów gore, zastąpionych przez świetnie nakreślony terror psychiczny.
Nie wszystkie filmy/książki Kinga są warte polecenia, ale to paskudztwo możecie wchłaniać już po jednym browcu.
Film jest dość znany, co ogólnie kłóci się z ideą tego bloga, ale trudno. Jeśli nie oglądniecie, to będziecie mieli czego żałować.
Dla zainteresowanych:
Werdykt:


3 komentarzy

  • Mariusz

    12 lipca 2014 at 15:07

    Widzę, że wśród natłoku przedziwnych tworów, które trudno nazwać filmami, są też u Ciebie prawdziwe arcydzieła sztuki filmowej. "Misery"bez wątpienia do nich należy. Książka Kinga jest świetna i jeszcze ostrzejsza (bo np. w książce jest scena z siekierą, a w filmie zamiast niej jest młot pneumatyczny :D), ale film też jest super, głównie dzięki świetnemu aktorstwu (Kathy Bates wymiata!).
    I mimo wszystko to jest horror, bo jak inaczej nazwać sytuację w jakiej znalazł się główny bohater.

    Odpowiedz
    • Mariusz

      20 listopada 2014 at 12:27

      Przypadkiem trafiłem na ten wpis i widzę swój własny komentarz, w dodatku z poważnym błędem, więc muszę się poprawić. Na młotach się nie znam, ale z tym "młotem pneumatycznym" to chyba zaliczyłem wpadkę 😉

      Odpowiedz
  • Jakub Pelczar

    13 lipca 2014 at 07:36

    Zgadzam się 🙂 Misery po prostu musiałem tu wrzucić czyniąc tym samym wyjątek, ponieważ część ludzi za diabły siarczyste nie przekona się do Kinga, myśląc, że tworzy on jedynie horrory. Misery natomiast poleciłbym w ciemno nawet najbardziej zagorzałym przeciwnikom pisarza. Absolutna rewelacja!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz