guillotine

Mistrz latającej gilotyny



MASTER OF THE FLYING GUILLOTINE

MISTRZ LATAJĄCEJ GILOTYNY

Rząd Quing robi wszystko by wyłapać zdrajców swojego ustroju i wysyła zaufanych wojowników, by ci rozprawili się z mistrzami kung fu, którzy bruździli im w przeszłości.
Wielu z nich ukrywa się i z wprawą kameleona unika zagrożenia ze strony łowców, lecz gdy na turniej walk przyjeżdżają znane osobistości sztuk wszelakich, sytuacja nieco się komplikuje.
Nawet ci, którzy nie są bezpośrednio zaangażowani w turniej stają się celem dla najlepszego z wojowników rządu i jego pomagierów, a trzeba przyznać, że choć tytułowy bohater jest ślepy i wygląda jak stuletnia purchawa, rzuca swoją kolczastą czapką z godną podziwu wprawą.
Oprócz „Mistrza Latającej Gilotyny”, który czekając na odpowiednią okazję robi burdę podczas turnieju (oraz posiada kimono ze swastyką), film ten może pochwalić się znaczną ilością mniej lub bardziej ciekawych zawodników.
„Długa Włócznia” – Mało ciekawy zawodnik, majtający trzema badylami połączonymi łańcuchem.
„Długi Kij” – Azjata walczący… chwila napięcia… kijem!
„Szybki Miecz” – zmieńcie ostatnie słowo powyższego zdania na „miecz”, a będziecie wiedzieli o co chodzi.
„Wygrywa Bez Użycia Noża” – W końcu coś trochę ciekawszego. Gość używa dwóch tonf, lecz ni chuja nie walczy czysto.
„Duszący warkoczem” – Wojownik wychowany na „strange tentacle hentai movies” 
„Przybysz z Mongolii” – Ciekawe czy w jego kraju też tak na niego wołają?
„Szaleniec” – Ksywka uzyskana prawdopodobnie po błędnej diagnozie psychiatrycznej.
„Żelazo Skóry” – Pancerny olbrzym (170cm – i tak dużo jak na kitajca) prawie całkowicie odporny na ciosy.
„Latająca Lina” – Tania wersja Scorpiona z „Mortal Kombat”
„Małpi Bokser” – Wojownik, zmuszony przez swą rywalkę do szybkiego pozbycia się okrywających ciało szmat.
„Jednoręka Pięść Węża” – jego ręka wydaje dźwięki podczas ruchu poziomego. 
Reprezentant stylu „Modlącej Się Modliszki” – to jak Mieszacz Mieszalników…
„Wirujące Ostrza” – Dwa noże, kiepska technika, zero polotu.
„Pięści tygrysa i żurawia” – To nie jego ksywa, lecz styl… niech ktoś mi pokaże gdzie żuraw ma pięści.
„Mistrz Yogi” – Nie jest to krewny pewnego kreskówkowego misia, lecz ciemnoskóry Azjata (serio…), który potrafi wydłużać swoje ręce. 
Nai Men – Daleki krewny naszego rodzimego Najmana, przybyły na turniej prosto z Tajlandii.
oraz córka organizatora zawodów nie występująca pod żadną wymyślną ksywką.
Szczerze mówiąc, spodziewałem się wielu kiczowato-badziewnych akcji, a finalnie otrzymałem film kung fu z poprawnymi, ale nie urywającymi jajec bitkami.
Może i jest to lekkie rozczarowanie wziąwszy pod uwagę mój dziwaczny gust, ale oglądało się to całkiem spoko.

Dla zainteresowanych:
http://www.youtube.com/watch?v=RmdP1qTjGZY

Werdykt:

Dodaj komentarz