mlyn

Młyn

the-windmill-poster

THE WINDMILL

MŁYN

„To nie piekło, to Holandia”… nie ma to jak zajebiste hasełko promujące film umieszczone na plakacie, prawda ludziska? Nim zaczniecie kminić o co tutaj chodzi, pozwólcie, że pokrótce przedstawię wam fabułę tego oscylującego wokół koncepcji slashera filmu.

Poszukiwana przez policję dziewczyna, artysta o aparycji Gary’ego Oldmana, psychicznie zachwiany wojskowy oraz kilka innych osób z sobie tylko znanych powodów ruszają na wycieczkę autokarem, dzięki której będą mogli zapoznać się z historią miejscowych młynów… fascynujące.

  23232323

Samochód psuje się na środku drogi, a jest to taki wypizdów, że gdyby zamówić pizze z miasta, dotarłaby na miejsce pokryta pleśnią i capiąca jak mój kosz na bieliznę.

Już po chwili pierwsza osoba rozstaje się z życiem w bardzo brutalny sposób, zamordowana przez ogromnego, posługującego się kosą młynarza, który jak się później okazuje, zawarł pakt z diabłem i mielił kości zabitych przez siebie ludzi.

Nie jest to jednak jedyne zagrożenie czyhające na naszych bohaterów, ponieważ każdy z nich doświadcza dziwacznych wizji z przeszłości, które ujawniają grzechy, jakich się dopuścili.

23232

Zabójca, wyglądający jak zmutowany gigant rozpruwa ofiary z nonszalancją, przywodzącą na myśl królową Elżbietę, efekty wybebeszania są fajnie zrobione, a czasami można nawet chrumknąć z rozbawienia, podziwiając pomysły scenarzystów.

Naprawdę spodziewałem się nielichej kupy, a wnet okazało się, że jedyne, czego zabrakło w tej produkcji, to puchaty króliczek, który nocą… dobra, pieprzę głupoty. Film jest dobry i nie mam się tu do czego przyczepić.

Dla zainteresowanych:

Zwiastun

Werdykt:

1 piwo

 

Dodaj komentarz