wilk

Napalony wilkołak w Londynie

AN EROTIC WEREWOLF IN LONDON
NAPALONY WILKOŁAK W LONDYNIE

 

 

Cybernetycznie zmodyfikowany wilkołak, posiadający dwie (!) pełne zębów paszcze, potrafiący przemieniać swą prawą łapę w obrotowe działo i wreszcie, mogący się pochwalić się potężnymi skrzydłami, jest tym, czego potrzebuje prawdziwy horror o wilkołakach.

 

Recenzowany tu film, niestety nie jest żadnym horrorem, a jedynie lesbijskim erotykiem, z doczepionym na siłę motywem likantropii.

 

Jakby tego było mało, to na dodatek potworem w ludzkiej skórze jest tu ostrzyżona na krótko panienka, uwielbiająca masturbować się, podczas podglądania innych przez okno. Taka jej moc specjalna, wiecie.

(„Cholera, to chyba guz”)

 

Wspomniana przeze mnie bestia wparowuje do klubu, w którym dwie przyjaciółki, będące właścicielkami lokalu kopulują na barowym stoliku. Gdy jedna z nich się oddala, zniennokształtna zaczyna brzydko zabawiać się z jedną z panienek i gryzie ją w szyję, przez co infekuje biedaczkę swoją „chorobą”.

 

Po wszystkim, monstrum wyjeżdża i udziela pewnej dziennikarce wywiadu, dotyczącego wilkołactwa (to normalne za granicą), a użarta przez nią panienka, zaczyna się przemieniać, co sprowadza nieliche problemy na jej partnerkę.

(Czasami budząc się, warto zrobić makeup)

 

Oczywiście nie spodziewałem zobaczyć tu scen gore, czy przemiany człowieka w wilka z prawdziwego zdarzenia, ale w jednym film sprawdza się całkiem nieźle. Chodzi mi oczywiście o sceny lesbijskiego seksu, które są jedynym plusem recenzowanej tu produkcji.

 

Panienki są całkiem zacne i nawet początkowo kiepsko prezentująca się główna antagonistka zyskuje w oczach, gdy zrzuca nieco ciuchów.

(Czarowskie praktyki… lesbomancja)

 

Czy to wystarczy, by film pozostawił po sobie dobre wrażenie? Oczywiście że nie, a na dodatek finałowa scena transformacji…jezusicku. Koszmar.

 

Doskonale wiedziałem czego spodziewać się po tym filmie, ale i tak czuję zawód. Dobrze, że trwa tylko około godzinki, bo po tym czasie lesbijskie szturchańce zaczęły mnie srogo nudzić… żartuję, nie nudziły, ale także w ich przypadku brakło czegoś bardziej wymyślnego.

Dla zainteresowanych:
Werdykt:

Dodaj komentarz