paraaa

Pasożyt

PARASITE
PASOŻYT

Oto ostatnia konkursowa recenzja, którą popełnił Piotr Więcławek… ano, znowu on. Z tym gościem wybitnie jest coś nie tak, ale co tam, nie mnie osądzać 😉

W poszukiwaniach filmu pt. „Pasożyt” – jednego z pierwszych filmów zarówno Charlesa Banda, jak i Demi Moore przypadkiem natrafiłem na horror pod tym samym tytułem z 2004 roku.

Cierpiąc chyba na zaćmienie umysłu postanowiłem obejrzeć tę gnidę, choć teraz wiem, że wolałbym łyknąć stado uzbrojonych po zęby tasiemców i zapić to dinitrofenolem, niż znów oglądać tę pożywkę dla owsików.

Film z rodzaju tych najgorszych – niskobudżetowy gniot, który jednak nie przekracza granicy bycia filmem tak złym, że aż dobrym. Wszystko w nim jest tak nierozrywkowo fatalne,  że po seansie nawet wymiot pijawki jawi się czymś niezwykle atrakcyjnym.

Ale do rzeczy.
Już pierwsze ujęcia pokazują, że reżyser nie zrobiłby kariery nawet w branży porno. Aktorzy zresztą też. No, chyba że mają jakiegoś asa w nogawce… rękawie.

Antyaktorzy wprowadzają nas w meandry antyfabuły, czyli eksperymenty naukowe, obcięte fundusze, niebezpieczne substancje i testy w odosobnionym miejscu,  w tym wypadku na platformie wiertniczej.

Napisałem „platformie”? Miałem na myśli  zdjęcie platformy z komputerowo dorobionym oceanem i deszczem. Podejrzewam, że nawet wszy z mojej brody zrobiłyby to lepiej.

Oczywiście testowana substancja powoduje nieprzewidziane skutki – jakieś mikroskopijne pasożyty nią spryskane zaczynają nadspodziewanie szybko rosnąć i przeistoczywszy się w  dżdżownice z pyszczkiem Obcego nabierają apetytu na ludzkie mięso.

Potem mamy kolejne kalki z kiepskich filmów SyFy Channel – psujący się generator prądu, silne kobiety, miękkich facetów, oczywiście jest parka, która kiedyś była razem, finałowe bum i… coś jakby zapowiedź sequela? Boże, ci ludzie nie mają wstydu…

Ah, jeszcze muzyka. Montażysta dźwięku był chyba pijany, albo z braku funduszy reżyser zlecił wklejenie muzyki swojemu 5-letniemu synowi, bo noszkurwa nie pasuje do żadnej sceny.

Twórcy tego zapchlonego ścierwa mieli dwa wyjścia. Wywieźć wszystkie kopie filmu na jakąś opuszczoną platformę wiertniczą i spuścić na to atomówkę, albo sprzedać TVN 7 i pasożytować na biednych Polakach.

Zgadnijcie co wybrali.

Dla zainteresowanych:

Werdykt:

Dodaj komentarz