10489906_721621554548080_8166542844234550285_n

Procentem po nerach #1 – Tomir Dąbrowski

 Oto
oficjalny i sygnowany logiem borsuka wywiad z Tomirem Dąbrowskim,
reżyserem i scenarzystą „False Awakening” oraz „Ataku zabójczych
telefonów” 
Na trzeźwo nie warto: Jak wieść niesie, człek ten zamieszany był również w tragedie
na Uralu i kandydował do roli „Miss Sierpnia” w pewnej gazecie dla
dorosłych. Jak jest naprawdę? Jesteś wyłącznie reżyserem, czy też
skupiasz się na innych formach twórczości artystycznej? 

Tomir: Oprócz wakacyjnych sesji dla dojrzałych gazet, zajmuję się również robieniem własnych zdjęć, okazjonalnie występuję ze swym zespołem kabaretowym ZAMÓWIONY i w miarę często z grupą kabaretowej improwizacji ToWARMIA. Zdarza mi się czasem wystąpić gdzieś aktorsko lub wspomóc jakiś projekt filmowy lub artystyczny. Oczywiście, gdy mam czas pomiędzy wycieczkami na Ural.

 Na trzeźwo nie warto: Wnioskując
po tym jak pozytywnie pokopany był film o maniakalnych telefonach
domyślam się, że podczas kręcenia scen wspomagałeś się nielegalnymi
substancjami w formie aerozolu. Będziesz brnął w konfabulacje i
zaprzeczał czy odpowiesz szczerze?

Tomir: Przyznam, że zdarzało się tu i ówdzie to i owo spryskać aerozolem, tudzież przejechać fafkulcem, jednak wszystkie były w pełni legalne wobec polskiego prawa karnego, być może i cywilnego. Nie popieram jednak tej metody i nie widzę w niej swej „techniki” na przyszłe produkcje. Tu była niejako koniecznym zabiegiem w celu utrzymania pozytywnego morale wśród aktorów, tudzież do „poprawy brytyjskiego akcentu”. Niestety praca w amatorskich warunkach wymaga wykorzystania wszelkich możliwych środków do osiągnięcia celu. 

… plus o niebo łatwiej jest namówić do udawania śmierci ze słuchawki smukłego kawałku plastiku osobę lekko… spryskaną.

Na trzeźwo nie warto: W jakich formach i kiedy zostaną wydane filmidła? CD, DVD, Blue-ray, nadruk na gęsich piórach?

Tomir: Na gęsie pióra nie zgodził się GREEN PEACE, więc musieliśmy cały nakład doklejać z powrotem na kupry.

Niebieskawego lasera nie posiadam, więc pozostaje ciągle żywy Digitalny i Versatilny Dysk, na którym Telefony znajdą się tak szybko, jak tylko uda się ostatecznie „pociachać” i „podopieszczać” sam film, dołożyć Telefoniczną pieśń jak i złożyć jakiś rubaszny „making-off”, co by to wszystko było warte jakiejś symbolicznej sumki wspierającej dalszą działalność R.I.P. Pictures.
Trudno mi w tej chwili o konkretną datę, ale wydaje mi się, że w absolutnie najgorszym wypadku dvd z THE ATTACK OF THE KILLER PHONES PART I będzie bardzo fajnym dodatkiem do gwiazdkowego prezentu 🙂

Na trzeźwo nie warto: Jakie
filmy innych reżyserów miały największy wpływ na twoją twórczość? Ze
zwykłej przyzwoitości możesz pominąć pornografię i hentai-tentacle
anime.

 Tomir: Hmm… jeśli je pominę to nie będę w stanie wymienić żadnego nazwiska! 😉

Na samą „twórczość”, a w szczególności Telefony, na pewno wielki wpływ miał Lloyd Kaufman, twórca legendarnej TROMY. Nie dość, że obejrzałem wszystkie filmy jego, jak i sporą część tytułów z jego stajni, to jeszcze często posilałem się making-offami z ich większych produkcji, jak i bardzo fajną „film szkołą” MAKE YOUR OWN DAMN MOVIE, dostepną w potężnym wydaniu dvd, lub jego część całkowicie legalnie dostepną na YTubie.

Co zaś do tworzenia niskobudżetowych filmów na pewno od zawsze wzorem był Robert Rodriguez i Kevin Smith.
Co zaś do ogólnego uwielbienia kina to na pewno John Carpenter, Wes Craven, Jim Jarmusch, David Cronenberg i najwspanialszy z wariatów: Alejandro Jodorowsky.
Na trzeźwo nie warto: Ciekawi
mnie czy postać Endrju (malarza/boksera z „ataku zabójczych telefonów)
pojawi gościnnie w jakiejś produkcji? Czy aktor odgrywający jego rolę
połakomił się na kolejny występ czy bez reszty poświęcił się wykładaniu
teologii na KUL-u?

 Tomir: Endrju był wcześniej bodajże Gracjanem i powstał na potrzeby skeczu kabaretu ZAMÓWIONY, potem zaś pojawił się w 2 krótkich, konkursowych filmikach. Możnaby rzec, że to właśnie w Telefonach wystąpił Gościnnie 🙂

Bardzo możliwe, iż o ile nadal będziemy istnieć w tym samym składzie to na potrzeby kabaretu Pan Krzysztof przywdzieje jeszcze kiedyś rękawice i stanie na ring.
Póki co w zupełnie innej postaci, choć z tą samą fryzurą i tym samym garniturem, ujrzeć go będzie można już niedługo w FALSE AWAKENING.
Na trzeźwo nie warto: Twoje
dziwaczne pomysły i wytwory znane są części czytelników bloga. Czy na
twoją kondycję psychiczną miały wpływ jakieś traumatyczne przeżycia z
dzieciństwa? 

 Tomir: W dzieciństwie oglądałem sporo telewizji jak i jeszcze „sporej” czytałem książek. Przy czym nikt mi nigdy nie selekcjonował tytułów. Czytałem więc na zmianę KACZORA DONALDA z DON KICHOTEM, oglądałem CARTOON NETWORK (w całości po angielsku) za dnia, by w nocy być straszony FREDDYm KRUEGERem. Wszystko to musiało się jakoś szalenie zmixować i tworzyć moje inspiracje do tej pory.

Co zaś do mojej traumy to fakt, przeżyłem ją gdy dowiedziałem się, że ***spoiler alert*** MIKOŁAJ NIE ISTNIEJE 🙁
Na trzeźwo nie warto: Z
badań statystycznych prowadzonych dla ogółu społeczeństwa wynika, że
„Na trzeźwo nie warto” jest twoim ulubionym internetowym medium o
filmach kasy Z. Czy prócz wytwórni R.I.P. Pictures i tego jakże
oszałamiającego bloga poleciłbyś czytelnikom coś, co zbliżyłoby ich do
twojej, jak i pokrewnego gatunku twórczości?

 Tomir: Ależ gdy ma się NA TRZEŹWO NIE WARTO po co komu cokolwiek innego?

Jakby się jednak uprzeć na siłę można by jeszcze zerknąć na profil mojego kabaretu – kabaret ZAMÓWIONY /na Fbukoczysku lub Ytubisku/ – gdzie jednak z racji absurdalnego humoru również „na trzeźwo nie warto” 😉
Co do amatorskich produkcji filmowych MUSZĘ zareklamować KINOAMATORSKIE.PL, które oprócz moich szaleństw wspiera również wiele lepszych, filmowych inicjatyw amatorskich twórców. Na stronie wiele filmów do obejrzenia, a i trochę rzeczy do poczytania, więc na pewno warto odwiedzić ten adres.
Można tam również znaleźć stałą rubrykę Dawida Gryzy, organizatora ogólnopolskiego festiwalu Kocham Dziwne Kino. Tam również można odnaleźć sporo Dziwnych filmów, niestety jednak nie wiadomo ile przed nimi należy wypić;)

Na trzeźwo nie warto: Pomimo, że parasz się reżyserką jak i pisaniem manuskryptów do filmów,
występujesz też czasem w teledyskach. Szczególnie podobał mi się motyw z
wywijającym oberdaski paniczem. Masz talent do wywijania członkami,
zdajesz sobie z tego sprawę?

 Tomir: Cóż, o to trzeba by spytać moje byłe partnerki… w tańcu. O ile zechcą się do mnie przyznać 😉

Co zaś do samego teledysku przyznam, iż była to całkowita improwizacja i nie planuję kariery tanecznej. Chyba, że za beczkę pieniędzy i walizkę kapusty.

Na trzeźwo nie warto: A jak z wokalnymi umiejętnościami? Darłeś się kiedyś w death metalowym bandzie albo próbowałeś sił w disco?

 Tomir: Cóż… w swym życiu trzykrotnie wykonałem publicznie quasiśpiew. Za każdym razem było to pseudo rapowanie. Dawno, dawno temu z moim pierwszym zespołem kabaretowym wygraliśmy w Poznaniu „kciuk radia złote przeboje” za rap na podstawie wiersza Jana Brzechwy(!). W 2013roku na Olsztyńskim amfiteatrze podczas przeglądu kabaretowego PARODIOLA znów odwarzyłem się porapować: jako DJ KOPERNIK i MC KRASICKI wykonaliśmy napisaną przeze mnie pieśń „zremiksowaną” z kultowego „Scyzoryka”. Efekt był… raczej nie planuję kariery muzycznej. Chyba, że za karton pieniędzy i worek Snickersów.

Choć przyznam – disco mocno kusi…

Na trzeźwo nie warto: Kiedyś, podczas naszej rozmowy z uporem godnym lepszej sprawy
zarzekałeś się, że Tomir to twoje prawdziwe imię, a nie pseudonim. Po
kim je odziedziczyłeś? Malarzu? Architekcie? Prima balerinie?
Tomir: Nikt mi nigdy nie zdradził pochodzenia tej nazwy, głównie chyba dlatego, że nikt do końca nie wie skąd tak naprawdę się wzięła. Być może, że i po architekcie, gdyż jak się okazało za niecałe 220tys. złotych można sobie wybudować 4pokojowy dom wg projektu, o znajomej nazwie… TOMIR. 

Dom jest niepodpiwniczony i z kotłem na gaz, co by się zgadzało, gdyż dla mnie zawsze „trawa jest bardziej zielona gdzie indziej”, a i zdarza mi się „dorzucić do pieca na gazie” 😉

Ostatecznie jednak jak widać sam nazywam to nazwą – Microsoft czy NOKIA też były tylko zbitkami liter, które ciężką pracą i dobrym pomysłem stały się markami rozpoznawalnymi na całym świecie.

Dodaj komentarz