sam4

Samurai cop 2: Deadly vengeance

SAMURAI COP 2: DEADLY VENGEANCE

 

Nie będziecie mi wierzyć kiedy wam to powiem, ale to szczera, bezwstydna i obnażona niczym aktorka porno prawda! Ten film to majstersztyk, które docenią ci, którzy uwielbiają tandetne, głupie i kompletnie idiotyczne kino, przy którym można świetnie bawić się z kumplami przy piwku.

Znany z pierwszej części Joe Marshall, po dwudziestu kilku latach, podczas których żył w odosobnieniu zajmując się produkcją błyskotek powraca na drogę zemsty, by ze swym dawnym kumplem, czarnym jak heban Frankiem Washingtonem zmierzyć się z japońskimi gangami. Gdy kilka rywalizujących ze sobą klanów toczy równie krwawą, co idiotycznie prowadzoną wojnę pewnym jest, że zwycięzca może być tylko jeden.

sam2

Jasna cholera, film można opisać dwoma prostymi, acz w pełni oddającymi jego poziom słowami: „Wspaniała żenada”!. Kompletnie popieprzonych, wręcz oszałamiająco kretyńskich scen i pomysłów jest tu ogromnie dużo, więc pozwólcie, podam wam kilka przykładów.

  1. Joe ogląda swoje stare życie w telewizorze niczym jakiś gówniany sitcom, co chwila gapiąc się wprost na widza.
  1. Sceny strzelanin i walki są tak słabe, że monitor samoistnie wyłączał mi się podczas seansu.
  1. Scenariusz to jeden wielki, kompletny chaos, przez co nieważne czy śledzicie fabułę uważnie, czy przez dwadzieścia minut siedzieliście w kiblu. Nie zrobi to wam większej różnicy.
  1. Aktorstwo… to niepojęte, ale jest znacznie gorsze niż w słynnym „The Room” ! Coś nieprawdopodobnego!

sam3

Mógłbym tak wymieniać bez końca, ale zamiast głupich wyliczanek, opowiem wam o pewnej wisience na torcie… chyba wiecie o czym mówię, prawda?

Tommy Wiseau, jeden z najgorszych aktorów, scenarzystów, reżyserów i producentów świata ma niemały udział w tej produkcji, a za każdym razem gdy się pojawia, aż cieplej robi się widzowi na sercu, ponieważ zażenowanie towarzyszące podziwianiu go w akcji, jest bezcenne.

Uwielbiam ten film. Kocham go za jego głupotę, ogromną ilość wad produkcyjnych i natężenie bezsensownych scen, przy których podziwianiu co rusz opadała mi kopara.

Podsumowując, film ten jest jak genetycznie wybrakowana, beznoga małpa, posiadająca tylko jedną dłoń, którą potrafi lepić z piasku fantastyczne zamki. Mam nadzieję, że pojęliście o czym gadam? No to super.

Dla zainteresowanych:
Werdykt:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz