spice

Spice World

SPICE WORLD

 

Nim zacznę właściwą recenzję, musicie wiedzieć, że poprzez wpis na Facebooku o nazwie „Wyzwij recenzenta”, zostałem zmuszony do oglądnięcia opisywanego tu filmu, a niejaki Bartek Popowicz, od teraz będzie musiał często oglądać się za siebie, za wmuszenie mi tej szmiry. Czuj się ostrzeżony chłopie.

 

Kloaczna bździna, przy której wymęczyłem się bardziej, niż przy ostatnim rozwolnieniu (było srogo) zgarnęła tyle „Złotych Malin”, że gdyby sprzedać owe statuetki u złomiarza, można by wyżywić czteroosobową rodzinę przez okrąglutki miesiąc.

Scenariusz to jakiś ponury żart, a jedynym momentem, w którym zdarzyło mi się opluć monitor procentowym wspomagaczem, była chwila, gdy podczas nocnych spacerów po lesie, nasze bohaterki spotkały przybyszów z kosmosu o wyglądzie karłów z lateksowymi maskami.

 

Ufoki niestety nie chciały analnie gwałcić każdej z piosenkarek czy też za pomocą kilkunastu macek robić im jeszcze bardziej nieprzyzwoitych rzeczy (na co z chęcią bym popatrzył). Zamiast tego wymusiły bilety na najbliższy koncert, a jeden z nich dostał nawet buziaka.

 

Reszta tego chłamu to koncertowanie, głupawe gadki i kłótnie z menedżerem oraz z rzadka jedynie pojawiające się sceny kopulacji z facetami przebranymi w stroje małp nazistów… no dobra, to ostatnie sobie wykreślcie.

 

Nie wiem kurwa o co tutaj chodzi. Jacyś producenci chcą zrobić film bazujący na życiu piosenkarek, jedna ma być ekspertem od demolki, inna super szpiegiem, kolejna zaś specem of sztuk walki… ci goście kombinują nad tym tematem przez cały czas trwania filmu i tak naprawdę po części są nieoficjalnymi narratorami.

 

Wspaniałe i skore do uciech Spajsetki zapieprzają na pseudo wojskowym torze przeszkód i są stalkowane przez łysola w skórzanym płaszczu, wychodzącym z kibla. Okazjonalnie koncertują, pędzą na złamanie karku super motorówką i jadą na dachu swojego klubowego autobusu… chaos kurwa!

 

Nie będę więcej tracił czasu na obsmarowywanie tego paździerza. Ubieram moje ulubione bokserki i idę dowalić się na mieście. Po ilości piw jakie wychlałem, zasługuję na dodatkową whisky.

Dla zainteresowanych:
Werdykt:

Dodaj komentarz