Shark_Swarm_2008_movie_poster

Stado rekinów

SHARK SWARM – STADO REKINÓW
Nim zaczniemy popołudniowy rozgardiasz, zadam wam małe pytanko. Widzicie małą wpadkę na plakacie? Nie?? 
Dam wam więc chwilkę na przeczytanie recki, a pod jej koniec wyjaśnię o co chodzi, jeśli sami na to nie wpadniecie.
 Odpalając sobie to filmidło byłem negatywnie nastawiony, ponieważ byłem pewien, że w ciągu ponad dwóch godzin spędzonych przy tej produkcji schleję się jak świnia i z nudów pacnę łbem o klawiaturę. 
Tym większe więc było moje zdziwienie gdy okazało się, że całkiem fajnie bawię się spozierając na banalną i schematyczną historię.
Ludzie z nadmorskiej miejscowości mają nietęgą zagwozdkę, ponieważ modlący się do kasy biznesmen wykupuje ich domy i grunta słono za to płacąc.
Większość mieszkańców ze śliną na pyskach łyknęła kasę, a to z tej prostej przyczyny, że od ponad roku ryb w okolicach jest jak na lekarstwo, więc bida i nędza prędzej czy później zajrzą im w oczy.
Nie wiedzą oni jednak, że sprawcą ekologicznej transformacji jest biznesmen, który zatruwał okoliczne wody fosforem. Nie wpadł on jednak na to, że pozbawiając rekiny pożywienia i zatruwając ich organizmy chemikaliami doprowadzi do masowej rewolucji wśród żarłaczy.
Wygłodniałe i zmienione na poziomie chemicznym morskie maszynki do mięsa jednoczą się w stado (a właściwie ławicę) i atakują wszystko co pływa na powierzchni.
Co do samych rekinów, trzeba przyznać, że wyglądają zaskakująco dobrze, ba nawet rewelacyjnie jak na ten budżet i choć brakuje tutaj krwawych scen, to z ręką na sercu muszę zakomunikować, że płetwiaki pojawiają się często i jest na czym zawiesić oko.
Jeśli chodzi o warstwę fabularną, nie stanowi ona jedynie tła dla ujęć żarłaczy i nabijania licznika trupów, choć jak wspomniałem, jest do bólu schematyczna.
A teraz rozwiązanie zagadki.
Zamieszczony powyżej plakat wygląda zacnie i kusi widza jak obiady mojej narzeczonej, ale posiada jedną zasadniczą wadę. Widoczny na pierwszym planie żarłacz biały posiada w dolnej szczęce zębiska tawrosza piaskowego.
Nie bulwersuje was to tak jak mnie? A to idźcie w…
Dla zainteresowanych:
Werdykt:

Brak komentarzy

Pozostaw odpowiedź Anonimowy Anuluj pisanie odpowiedzi