tucker-and-dale-vs-evil-poster

Tucker i Dale kontra zło

  
TUCKER & DALE VS EVIL
TUCKER I DALE KONTRA ZŁO
Ludzie ze wsi, nawet ci potulni, ogoleni oraz skorzy do używania szamponu budzą w człowieku miejskim dziwną mieszankę przerażenia i dystansu oraz posiadają nadnaturalną barierę obronną w postaci ignorancji, która wprawiłaby w osłupienie oddział najemnych zawadiaków.
Jednakże w dziele nieznanego mi reżysera (nie chciało mi się sprawdzać kto to) stereotypy, zwłaszcza te filmowe biorą górę i w połączeniu z serią nieszczęśliwych wypadków przedstawiają spokojnych mieszkańców wsi jako wynaturzonych zabójców… przynajmniej w oczach ich ofiar.
Dwóch kumpli, nieco znużonych bytowaniem na pierwotnych wiejskich terenach postanawia zagadać z wyposzczonymi i suchymi jak trupy przyjezdnymi panienkami. Jeden z nich gaworzy, rzuca kilka niezręcznych tekstów i finalnie zraża do siebie przyjezdnych.
Nieco później wszyscy spotykają się w dosyć niezręcznym momencie, a spotkanie to owocuje wieloma zgonami. Ludzie tuż przed śmiercią są ćwiartowani, bebeszeni i jednoczeni z glebą za sprawą zwykłego przypadku… niestety cała „zasługa” spada na bogu ducha winnych wiejskich chłopaków.
Podczas seansu zaskoczony byłem, jak zgrabnie można bawić się typową slasherową konwencją o nieuprzejmych i krwiożerczych wiochmenach. Brakuje tu co prawda motywu tortur, sodomii i kanibalizmu, ale filmidło broni się zajebiaszczym humorem sytuacyjnym.
Jest zabawnie, krwawo, czasem zaskakująco, a nawet romantycznie!
Dla zainteresowanych:
Werdykt:

3 komentarzy

Dodaj komentarz