lord_of_illusions_poster_01

Władca iluzji

LORD OF ILLUSIONS
WŁADCA ILUZJI
Każdy z nas lubi sado maso maski nieprawdaż? Kłamać nie macie co, bo i tak wiem, że wchodzicie na tę stronkę szukając czegoś kompletnie popieprzonego. Tatusia nie oszukacie.
Nawijam o tym dlatego, że pewna potwornie zła i mająca w dalekim poważaniu dobro ludzkości postać jest czarnych charakterem tej opowieści.
Jak to się zaczęło? Tak jak zawsze w tego typu filmach, z kilkoma jednak różnicami.
Wspomniany przeze mnie facet zaczął powolutku gromadzić wyznawców, prowadząc coś w stylu objazdowego domu dla kultystów.
Nie dość, że potrafił żonglować ogniem, to wpływał także na umysły słabszych ludzi, ukazując im prawdę na temat ludzkości. 
Nie spodobało się to kilku młodzikom, którzy wytrzasnęli skądś okultystyczną maskę z kolcami, śrubami, nakrętkami oraz pluszem i siłą wkręcili ją w jego czaszkę. Domyślacie się z resztą, że bez przymusu bezpośredniego niestety się nie obyło.
Tak czy siak, faceta zakopali na pustyni, ale niestety kilkanaście lat później jego słudzy zwietrzyli trop i podjęli się próby wykopania mistrza. 
Do całej wesołej ferajny całkiem przyjemnych w odbiorze postaci dochodzi jeszcze prywatny detektyw, który albo stanie po stronie tych dobrych albo spakuje manatki i zapewni sobie pośmiertny pobyt w piekielnych czeluściach.
Gdyby ktoś miał chęć poznać moje zdanie, film na podstawie dzieła Clive’a Barkera jest całkiem fajną opowiastką o nekromantycznych paździerzach, upadłych lordach i takich tam pierdółkach.
Bawiłem się całkiem fajnie i choć pewnie nieprędko wrócę do tego filmu, to bez większych zastrzeżeń rekomendował go będę fanom gatunku.
Dla zainteresowanych:
Werdykt:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz