wz

Władca życzeń 4: Spełniona przepowiednia

WISHMASTER 4: THE PROPHECY FULFILLED 
WŁADCA ŻYCZEŃ 4: SPEŁNIONA PRZEPOWIEDNIA 

Różnica między dobrym a złym filmem często jest bardzo subtelna. Postaram się to wyjaśnić na przykładzie dwóch głównych postaci, które plątały się po ekranie przez półtorej godziny dramatu. 
Co łączy Lisę, niepoprawną optymistkę z Maxem, niepełnosprawnym onanistą? (nie robię sobie jaj, tak naprawdę jest w filmie!)
Ona wciąż wierzy w naprawę relacji z mężem, podczas gdy on kompletnie olewa jej starania, przez cały czas niemiłosiernie wkurwiając widza swoimi foszkami. Jest tak biedny nie mogąc poruchać, że nawet 10 milionów dolarów odszkodowania nie wywołuje u niego nawet lekkiego uśmiechu. 
Myślicie, że w końcu ryj rozpękłby mu się jak dojrzały owoc, gdyby nagle zaczął chodzić? A żebyście się nie zdziwili.
Dobra, mniej o emo-motocykliście a więcej o dżinnie. Grany przez Johna Novaka potworek spełnia życzenia pokrętnie i z dużą dozą sadyzmu, co jest już wizytówką serii. Fabuła nie jest skomplikowana, ale wprowadza pewien powiew świeżości jeśli chodzi o poprzednie serie, choć kilka wpadek logicznych się w niej znajdzie.
Pozytywnym zabiegiem dołożonym rabatem przez twórców, było pokazanie widzowi kilku par cycków oraz dwóch dupeczek. Oczywiście nie jest to nic niezbędnego, ale przeważnie wpływa pozytywnie na urozmaicenie fabuły, wczucie się w opowieść i dodaje głębi filmowi.
Choć ja nie „widziałem buzi w tym tęczu”, to wy bez większych problemów będziecie mogli dotrwać do końca spektaklu po 2 piwkach. Ciao! 
Dla zainteresowanych:
http://www.youtube.com/watch?v=dCqeECtAR4c
Werdykt:

Dodaj komentarz