Bez tytułu

Wstrząsy 5: Więzy krwi

 
TREMORS 5: BLOODLINES
WSTRZĄSY 5: WIĘZY KRWI

 

To nie jest film na który czekałem. Gdybym był emo, leżałbym teraz w kącie i ryczał w ręcznie haftowaną przez mamusię poduszkę. Ale nie jestem, więc zadowolę się samym kątem. Żeby nie było, wyjaśnimy sobie jedno: ten film nie jest całkowitą porażką, a przynajmniej nie dla zwykłego zjadacza celuloidowego smalcu. Jest on jednak ciosem w bebechy dla takich fanów serii jak ja.

Na początek słówko dla niekumatych. W poprzednich odsłonach kolejno poznawaliśmy stwory, którą są związane ze soba poprzez DNA. Wpierw był to ogromny, ryjący w piasku Graboid wyposażony w mackowate, żyjące języki. Inną formą były Wyjce, lęgnące się z ciał Graboidów, które potrafiły już biegać po skałach. Ostatnia forma to Dupodmuch… serio. To stwory potrafiące szybować w powietrzu zaraz po tym, jak za pomocą ognistego bąka wzbijają się w powietrze.

Wszystkie oczywiście miały swoje słabe i mocne strony (podobnie jak poprzednie części) ale każdą z odsłon, oprócz „czwórki” oglądało się z przyjemnością.

22

W piątej z kolei odsłonie serii po raz kolejny podziwiamy Burta Gummera, który wsławił się polowaniem i znajomością tychże stworów. Po lekkich namowach wyrusza on do Afryki, gdzie zarówno Graboidy jak i Dupodmuchy są sporo większych rozmiarów niż w jego rodzinnych stronach, a na dodatek coś dziwnego wisi w powietrzu.

Wraz ze swym nowo poznanym kamerzystą oraz cycatą panią doktor będą musieli rozwiązać problem nękających ich stworów, a przy okazji dowiedzieć się czegos o sobie, swych marzeniach bla, bla, bla.

Fabularnie jest kulawo. Czułem się jakbym po raz setny oglądał ten sam odcinek mody na sukces i choć naprawdę miałem wysokie oczekiwania co do tej produkcji, okazało się że nie warto było sobie robić nadziei.

222

Do tego z całą stanowczością stwierdzam, że choć Dupodmuchy prezentują się bardzo dobrze, to Graboidy (Wyjców w filmie brak) to już inna para kaloszy… smutna, wrzucona pod stary tapczan i targana przez dwa odurzone tymiankiem koty. Wystarczy powiedzieć, że w pierwszej części, która powstała cholerne DWADZIEŚCIA PIĘĆ lat temu prezentowały się one sporo lepiej!

Normalnie smutno mi się zrobiło i chyba zaraz pójdę do sklepu po kolejne browary. To zaprzepaszczona szansa na wielki powrót do korzeni, ale chyba nikt już po takim zawodzie nie da tej marce zielonego światła.

Dla zainteresowanych:
Werdykt:

2 komentarzy

Dodaj komentarz