Bez tytułu

Zombieland

 

 ZOMBIELAND

 

 

Uwierzycie gdy powiem, że widziałem ten film dopiero niedawno? Wiem, wiem, to dziwaczne, nawet jak na mnie. Po prostu jakoś zawsze trzymałem się od tego z daleka, bo pomimo że dosyć lubię Harrelsona, to widząc trailery niespecjalnie miałem ochotę stracić czas, by na własnej skórze przekonać się jak to gość o wyglądzie faceta od Facebooka nawala zombiaki.

Jakoś tak się stało, że po wypiciu sporej ilości browarków postanowiłem kuć żelazo póki gorące i zapuścić sobie to dziełko z nadzieją na coś więcej niż tylko zwykłą siekę z umarlakami w tle. Jak się później okazało, pomimo całkiem miłego początku ten film nie ma wiele do zaoferowania.

Przedstawione są tu perypetie młodziaka, który kierując się wymyślonymi przez siebie zasadami stara się przetrwać w świecie opanowanym przez truposzczaki. Po jakimś czasie spotyka na swojej drodze fanatyka konkretnego rodzaju słodkości (jak widzieliście film to sami wiecie) dwie siostry oraz znanego aktora o inicjałach B.M.

444

„Warte uwagi” są zwłaszcza owe panienki, które są tak wkurwiające, że szlag jasny człowieka trafia, a krew wypływa ze wszystkich otworów widza, gdy te dwie łajzy pojawiają się na ekranie.

O ile Emma Stone w „Birdmanie” zagrała świetnie, to tutaj jej rola to absolutna kloaka, ale nie jest to chyba wina samej aktorki ale scenariusza, który przedstawia ją jako samolubną i (zwłaszcza w końcowych scenach) kompletną idiotkę, bo jak wytłumaczyć motyw z wesołym miasteczkiem?

44

Z resztą, może trochę się czepiam, ale film ten prócz kilku średnio zabawnych scen jest zwyczajnie nudny i sztampowy. Możecie wysyłać mi maile z groźbami tak jak jeden czubek (pozdro!) lub też czatować pod moim domem przebrani za imigrantów ale nic to wam nie da. „Zombieland” to po prostu zwykły i niczym nie wyróżniający się średniak.

Dla zainteresowanych:
Werdykt:

3 komentarzy

Dodaj komentarz