Zombiez

ZOMBIEZ
 

No i się narobiło. Widząc ocenę tego wątpliwego dzieła na jednym z portali poświęconych filmom, nie mogłem przejść koło niego obojętnie. Zapiąłem pasy, wcześniej przygotowując odpowiednią ilość wspomagaczy i ruszyłem w pełną niezliczonych atrakcji podróż…

Zombiez, to film, w którym prawa, ustanowione przez długi okres powstawania filmów o tej tematyce, podlegają zmianom, czyniąc z niego doskonały przykład na to, że czasem lepiej śmiać się z koszmarnie nakręconych filmów, niż spróbować zrobić coś lepiej samemu.

Jakież to cudowne pomysły twórców ujrzycie w tym obrazie?

  1. Zombiaczki nasze cudne używają broni białej, choć sami są bez wyjątku murzynami.
  2. Charakteryzacja nie istnieje, truposzczaki wyglądają, jakby koncentrat pomidorowy był jedynym dostępnym środkiem do zapewnienia wiarygodności zombie.
  3. Oni mówią… ale przynajmniej nie rapują.
  4. Hip-hopowe wstawki z pewnością nie pomagają w tworzeniu klimatu, choć jak widać, reżyser twierdził inaczej.

Reasumując, wszyscy ziomale, którzy mieli ochotę oglądnąć to cudo, niech wstrzymają się z tym pomysłem. Nuda, banał, tandeta. Tego filmu nie ratują nawet ponętne, roznegliżowane kobitki, na których można zawiesić oko, bo zwyczajnie ich tam nie ma.


Dla zainteresowanych:
Trailera brak, niestety 😉

Werdykt:

 

Dodaj komentarz